sobota, 6 grudnia 2014

Czas Świąteczny warto potargować i nie stracić wiele-Zarabiaj i Pożyczaj


Targowanie o cenę przy zakupie to też forma oszczędzania pieniędzy, czas Świąteczny to spore wydatki dla kupujących.


           
Chcesz się potargować?

 Autor: content

Ceny przyjmujemy dziś za pewnik; są one jak masywy górskie, jakich malutki człowieczek nie jest w stanie poruszyć i z których istnieniem musi się po prostu pojednać. Co się stało z wspaniałą tradycją targowania?

Spierać się o cenę – to nie brzmi zbytnio interesująco jednakże w rzeczywistości targowanie się sprzyjało także nabywcom, również samym sprzedawcom. Kilo grzybów, cerowanie ubrań, naprawa okien, naprawa drzwi – koszty tych towarów czy usług nie były stałe, lecz wynikiem tego, jak dużo usługodawca pragnie zyskać, oraz jak wiele nabywca może zapłacić. Kiedy handel polegał na targowaniu się, sprzedawca i klient byli sobie równi. Obecnie taka zrównoważona sytuacja nie zdarza się – bowiem nie negocjując cen, podporządkowujemy się woli handlarzy.

Rzecz jasna mógłbyś powiedzieć, szanowny czytelniku, iż zawsze decydujemy własnym portfelem: jeżeli np. naprawa okien wydaje się zbytnio droga, idziemy do innego usługodawcy. Mimo wszystko zwyczaj targowania się o cenę zapewniała nam o wiele większe możliwości: kontrahent nie zawsze musiał rezygnować z upodobanego sprzedawcy na rzecz tańszego. Zdołał wywalczyć sobie niewielką cenę – np. gwarantując wyżywienie dla ekipy, jaką przyśle wyłoniony serwis okien.

Współcześnie możemy w najlepszym razie nie nabywać towaru u danego przedsiębiorcy - to chociaż wpływowe narzędzie, jednak rezygnując z targowania się, rezygnujemy z bezpośredniego kontaktu z „drugą stroną”. Wydaje się, iż jest to nieuchronne zjawisko w epoce handlu na globalną skalę; z trudem wykłócać się o kilka groszy z kierownictwem Coca-Coli w Stanach Zjednoczonych, niemniej małe, miejscowe firmy, których specjalizacją jest produkcja miejscowych specjałów lub wykonywanie usług naprawy okien, to całkiem odmienny rozmówca.

W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że niekoniecznie z winy sprzedawców konsument przestał walczyć o korzystniejszą cenę. To my sami po prostu zaaprobowaliśmy numerki świtające pod artykułami uporządkowanymi na przepastnych półkach; kupując w coraz to większych sklepach, zatraciliśmy bezpośredni kontakt ze sprzedającym i zgodziliśmy się na jego ceny. Trudno spodziewać się, by było odmiennie – przecież trudno wyobrazić sobie targowanie się w supermarkecie, w którym przebywają tysiące osób równocześnie, i w którym pracuje masa kasjerek.

Jednak przecież małe przedsiębiorstwa nie przeobraziły się tak nadzwyczaj. Zdołasz przekonać się o tym, zwiedzając tradycyjne jarmarki, gdzie handel przeprowadza się z tymczasowych pawilonów wręcz z naczep ciężarowych samochodów. Tam nadal możemy się targować – handlujący są na to przygotowani i nie mają nic przeciwko (acz nie schodzą z ceny każdemu i za każdym razem). Mimo to nie próbować walczyć o własne – zwyciężają przyzwyczajenia z supermarketów. Targowanie się wydaje się nam ekstrawaganckie i niestosowne. Szkoda. My na tym przegrywamy.